poniedziałek, 17 lipca 2017

Wakacje w Bułgarii 2018

Cześć wszystkim!
Wracam po długiej nieobecności(dla mnie nieobecności,wy tego mam nadzieję nie doświadczyliście ;)).Póki mam świeżą i wypoczętą głowę z chęcią zdam Wam relację po tej podróży.

Dla zainteresowanych jeszcze wstawiam link do zeszłorocznej Bułgarii :)

Od razy też mówię,że nie będzie to jakiś długi post-przez większość czasu,czyli pobytu w samej Bułgarii nie robiłam nic innego oprócz odpoczywania i relaksacji :)


Żeby ułatwić sobie podróż i nie jechać na wariata przez 2 dni(tak,jechałam samochodem)zdecydowaliśmy się rozłożyć trasę i zostać na jeden dzień w stolicy Serbii-Belgradzie.Byłam już w nim podczas długiej podróży po całych Bałkanach,jednak nie pamiętałam stamtąd zbyt wiele.

 Ale gdy weszłam już na mury obronne Kalemegdan,gdzie rzeka Sawa uchodzi do Dunaju,momentalnie przypomniałam sobie ten śliczny widok.Nie wiem czy wiecie,ale te mury były twierdzą obronną jeszcze w 1999,(tak niedawno!) gdy Serbia była ostrzeliwana przez NATO.





 Po Belgradzie naprawdę można sobie pochodzić.Cała twierdza właśnie Kalemegdam ,a obok główne ,,Krakowskie Przedmieście ,, otoczone ładnymi ,starymi kamienicami poplątanymi z wysokimi wieżowcami.
 Następnego dnia wyruszyliśmy rano jadąc do Świętego Własu-miejscowości oddalonej o 6 kilometrów od Słonecznego Brzegu.I była to jedna z lepszych decyzji,bowiem nie było dużo ludzi a plażę dzieliliśmy praktycznie tylko z hotelem obok.Naprawdę nie odczuwało się tego oddalenia od ,,jednej wielkiej imprezy,,,jaką jest Słoneczny Brzeg. Zawsze można było tam  podjechać autobusem czy samochodem(ale zrobiliśmy to tylko raz,więcej nie było potrzeby ;))
Co do kupionych przekąsek-te kupiłam na stacji benzynowej jak tylko przekroczyliśmy granicę bułgarską-naprawdę fajne tam są rzeczy,te ciastka i Roo'bary pamiętam jeszcze z poprzedniego roku.



 Ok,dojechaliśmy do naszego hotelu.I co ? I tak jak mówiłam,ciężko będzie mi opisać każdy dzień z osobna,bowiem każdy wyglądał podobnie.Postawiłam na kompletną regenerację i duszy i  ciała,a mój rozkład dnia wyglądał mniej więcej tak :
!)śniadanie
2)basen/plaża
3)lunch
4)odpoczynek w pokoju-czytanie książek,obejrzenie filmu
5)basen/plaża/spacer po okolicy
6)kolacja
7)wieczorne show z animatorami,którzy byli wyjątkowo fajni :)/spacer po okolicy
 Chyba tam mogę opisać najlepiej co robiłam-błogie lenistwo brzuchem do góry XD
Ale przydała mi się taka chwila regeneracji po ciężkim roku szkolnym .No i ciągle mam z tyłu głowy,że zaraz zaczynam nową.Prywatną,będę się więc musiała wziąć ostro do roboty....

 Widoczki z naszego tarasu :)

 Tak,to też widoczek z tarasu ;)
A tutaj na molo kończącymi naszą plażę :)
 Co do jedzenia,naprawdę nie mogłam narzekać-all inclusive  :) Był duży wybór warzyw ,owoców..wszystkiego generalnie :) Tutaj możecie zobaczyć kilka moich posiłków jedzonych w części na dworze z widokiem na morze ;)



 
 Z tego co kupiłam już w samym Świętym Własie-Starbucksowe cappucino,mój ulubiony sklepowy napój ze Starbucksa :)
 Daktyle świeże,które nie kosztowały dużo,coś koło 9 zł za takie opakowanie :)
 Chała dla diabetyków,czyli bez cukru-brzmi ciekawie :)
 Chałwa pistacjowa już z cukrem(ale dobra,nie zbyt słodka :D)
 Typowe bułgarskie wafelki z kremem różanym :)
 W drodze powrotnej przy ulicy towarzyszyły nam kozy :)
 Ale to jeszcze nie koniec wycieczki!Zrobiliśmy dokładnie tak jak w drodze DO-zatrzymaliśmy się na jeden dzień w kolejnym serbskim mieście-Nowym Sadzie.
I jeżeli mam być szczera,ten o wiele bardziej mi się podobał od Belgradu.Na zwiedzanie trzeba poświęcić więcej czasu i jest poprostu ciekawszy :) Taki nasz polski Zamość,serio!Kolorowe,odrestaurowane kamieniczki,park,rzeka ,forteca...naprawdę śliczne miejsce ,warto pojechać i zobaczyć :)





 Na lunch jadłam pizzę(podebrałam poprostu reszcie rodziny :P) i dobrą sałatkę z kapusty,buraczków,marchewki,pestek dyni i słonecznika,nerkowców w sosie białym winegret,czy jakoś tak :) Ale była mniam
 Kupiłam  też w sklepie hummus z grzybami Shitake za 2 zł!Ale był naprawdę dobry i skład też niczego więc.... :)
 No i coś,co mnie poprostu zwaliło z nóg-kokosowe Kinder Buedno!Wiecie,że to moja ulubiona rzecz z Kindera,a jeszcze kokosowa!Myślałam,że będę mogła ją dorwać dopiero za tydzień w Monachium(uppps,wydało się gdzie zaraz lecę ;)) ale kupiłam je już tutaj.
 No i nie mogłam wytrzymać i spróbowałam-przepyszne!Czekam aż będzie w Polsce :D
Wróciłam w piątek późnym wieczorem,a już na sobotę raniutko miałam umówionego fryzjera XD(a raczej miałyśmy,bo zawsze jeździmy poza Lublin we trzy-ja ,mama i babcia).Ale to już tak tylko dla ciekawostki,że nie mogłam się wyspać XD



No i to tyle! :D Mam nadzieję,że relacja się Wam spodobała :) W środę możecie się spodziewać już recenzji :)

13 komentarzy:

  1. Cieszę się, że kolejny wyjazd zaliczasz do udanych ;) Po zdjęciach widać, że to były kolejne niezapomniane wakacje do których będziesz wracać z przyjemnością :) Widać radość w Twoich oczach i na twarzy :) Widziałaś wiele przepięknych cudownych miejsc (krajobrazy, zabytki są cudowne), spróbowałaś lokalnego jedzenie i wyłapałaś nowości spożywcze w tym kokosowe Kinder Bueno (coś czuje, że mojej siostrze bardzo by posmakowało i kto wie.. moze i mi :D). Najwazniejsze, że wypoczęłaś, zrelaksowałaś się i zapomniałaś o problemach ;) Oby więcej tak cudownych chwil ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo będzie recenzja Kinder Bueno i powiem ci ze jest naprawdę słodkie,wiec nie wiem czy byłoby w twoim guście ;) Ale bardzo dziękuje za wszystkie słowa <3

      Usuń
    2. W takim razie czekam na recenzję ;)
      Z tego co pamiętam to Kinder Bueno jest słodkie (tak jak i inne kokosowe łakocie). Ze słodyczą mogłoby być krucho, ale gdyby to pominąć, może całość wypadła by smacznie :) Rafaello również jest bardzo słodkie a jednak smaczne - nie trzeba jednorazowo jesć dużo :D
      Uśmiechaj się jak najczęściej - masz przepiękny uśmiech :)

      Usuń
  2. Wiesz, że kupiłam w sobotę na Hali Koszyki dokładnie identyczne batony? Roobar i Quin Bite, te same warianty :D Telepatia! Widziałam też te ciastka, ale ich nie brałam.

    I dobrze, że miałaś taki leniwy wyjazd - gdzie tu się będziesz tak byczyć na plaży i jeść posiłki z takim widokiem? :D Te chałwy widziałam w polskich sklepach, ale kosztują sporo (zwłaszcza ta bez cukru - ponad 20 zł). Ciekawa jestem, jak odbierzesz te przysmaki - Roobara już próbowałam i napisałam recenzję, ale ukaże się pewnie dopiero w sierpniu :D A ten drugi baton czeka na swoją wielką chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty ,naprawdę telepatia!Hahaha! Ciasteczka sa pyszne,i bez cukru :) Chciałam kupic jeszcze zielone,takie kakao-konopia ale na tej stacji na której kupowałam go akurat nie było :c
      Te batoniki zjadłam w podróży,wiec ich recenzji nie będzie.Bedzie za to recenzja właśnie tej bezcukrowej chałwy ,także fajnie :)
      Czekam na twoja recenzje Quinnbara,mi brdzo smakował :D

      Usuń
    2. To czekam na recenzję chałwy :D Quinbar jeszcze przede mną, ale jak Tobie smakował, to go przerzucę w kolejce i dam mu większy priorytet :D Jeśli chodzi o Roobara - obstawiam, że Ci tyłka nie urwał i zdecydowanie bardziej wolisz Raw Energy, zgadza się? :D

      Usuń
  3. Należał Ci się taki odpoczynek super, że wakacje Ci się udały :)) Fajnie tak pokąpać się w cieplutkiej wodzie i nic przez cały dzień nie musieć robić :)
    I jak zwykle dużo pysznych rzeczy jadłaś i kupiłaś, pozostaje nam czekać na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda w morzu była o wiele cieplejsza niż w basenie :o
      Będzie recenzja Kinder Bueno i chałwy bez cukru,juz niedługo :)

      Usuń
    2. Ciepłe morza to coś wspaniałego :)
      Super, to kinder bueno zwłaszcza wygląda przesmacznie :D

      Usuń
  4. Plaża i basen <3 Wakacyjne szczęście :D
    Świetny odpoczynek choć nas i sama jazda w jedną i drugą stronę by nas wymęczyła xD
    A o kokosowym Kinder Bueno słyszałyśmy już wiele dobrego i mamy na nie ogromną chrapkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tranzyt pomimo przerw i noclegów był dość męczący,nie ma co sie okłamywać...Ale taki urok podróży ;) Wiedząc ze jedziesz w jakieś fajne miejsce nie myślisz tak o tym ;)

      Usuń
  5. Cieszę się, że tak miło spędziłaś czas, odpoczęłaś, zobaczyłaś tyle miejsc, zdecydowanie Ci się należało! I mega zazdroszczę Kinder bueno kokosowego, co ja bym dała zeby go spróbować <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje ze szybko pojawi sie w Polsce

      Usuń

Spodobał Ci się post?A może chciałbyś podzielić się swoimi odczuciami?Jestem otwarta na wszystko :D
Anonimy prosiłabym o podpisywanie się ;)