poniedziałek, 8 maja 2017

Z księżniczki w turystkę-Bratysława,Wiedeń i Budapeszt

Cześć!

Bałam się ,że nie dam rady napisać tego postu na czas.Bo przecież wróciłam dopiero wczoraj w nocy!
Ale chcę wszystko Wam opowiedzieć tak ,,na świeżo,,żeby było jak najwięcej :)

Zastanawiałam się też,jak ten post podzielić-pomyślałam jednak ,że najlepiej byłoby zrobić najpierw relację z podróży przy okazji z jedzonkiem które tam jadłam,a potem,w środę ,pokażę Wam w foodhaul'u co kupiłam :)

Dzień 1.
Przyjechaliśmy wieczorem do ślicznej miejscowości na Węgrzech Gyor ,skad mieliśmy bardzo blisko do Bratysławy i Wiednia,a z drugiej strony do Budapesztu.Naprawdę nie spodziewałam się tak dużej i ładnej miejscowości :)
Dojechaliśmy tam wieczorem i zdązyliśmy się jeszcze przejść.

Dzień 2.
Rano pojechaliśmy do Bratysławy-około godzina samochodem z Gyoru.
Od razu już Wam pokażę zgodnie z obietnicą Pocket Bary od Ani Lewandowskiej,które wzięłam ze sobą-marchweka pomarańcz okazała się słodko-kwaśną przekąską(z naciskiem na kwaśną ;)) z lekką goryczką marchewki.


 Spacer po Bratysławie zaczęliśmy od zwiedzania skromnego,ale pełnego uroku zamku ,z którego rozpościerał się piękny widok na całe miasto.


 Bratysława jest naprawdę mała i spokojnie w jeden dzień da się wszystko zobaczyć-od zamku do wieży Michalskiej i kanalaża :)
Mnie osobiście to miasto nie zachwyciło-może dlatego,że byłam już w takich miejscach jak Barcelona ,Londyn ,Wiedeń i Budapeszt,ale nie żałuję,że tam pojechałam.
 Nie byłam ochoczo nastawiona do McDonalda,ale poszłam tam z innymi i okazało się,że są McFlurry z M&M's ,więc skorzystałam z okazji ;) Fajnie jest przypomnieć sobie ich smak z dzieciństwa,bo to były moje ulubione ;)
 Dzień 3
Leniwy dzień w Gyor. Tutaj 1 maja też wszystkie sklepy są pozamykane,pozostał więc nam spacer po mieście ;)
Przy okazji zaszliśmy tutaj do najlepszej lodziarni,którą polecił nam pan wynajmujący mieszkanie.Lody rzeczywiście pyszne,a kolejka dłuuga ;)
 Jeden z główniejszych placów w miasteczku,katedra i fontanna ;)





 Główny ratusz w Gyorze :)
 Rano do śniadania próbowałam też Węgierskiego specjału-znanych Wam chyba Pottyosków ;) To te takie twarogowe batoniki ;) Werjsa bananowa okazała się dobra,ale nie smakowała mi tak bardzo jak inne ;)

 Tutaj np.w polewie jogurtowej malinowa z musli,którą Wam serdecznie polecam,bo pyszna ;)
 Dzień 4.
WIEDEŃŃŃŃŃ!!!
Aaaa,moje spełnione marzenie! :D
Wyjechaliśmy rano,przejazd z Gyoru zajął nam około 1,5 godziny i jessst!
Metrem dojechaliśmy do samego centrum,placu św,Szczepana i od razu weszliśmy do robiącej wrażenie katedry.



 Tutaj już z zewnątrz...
 A to jest Ankruhr -bardzo zjawiskowy,ogromny zegar z XV wieku ;)
W ogóle to znowu,tak jak w Berlinie,takie fajne uczucie rozmawiać swobodnie po niemiecku,rozumieć wszystko i wiedzieć że cię rozumieją! :D
Widzę po sobie ogromy postęp od tamtego roku i aż się boję co to będzie na C1 ;)
 To jest Rupertkirche-czyli kościółek romański św.Ruperta ;)
 Z romańskiego kościółka przeszliśmy na Kochlmarkt-najbardziej znaną i bogatą wiedeńską aleję pełną sklepów dla zakupoholików bogaczy.Prada,Chanel,Gucci,Louis Vitton,Omega...




 Aż tą właśnie ulicą doszliśmy do Hofburga-ślicznego pałacu,obok którego znajduje się parlament,ratusz i generalnie prawie wszystkie zapierające dech w piersiach budowle.




 To jest Rathaus-czyli ratusz ;)
 A to piękny Parlament :)



 Tutaj mamy plac Marii Teresy,który też sam w sobie jest ogromny i majestatyczny...
 Pomnik Goethego-zdaję jego niemieckie certyfikaty ;)
 Niedaleko placy Marii Teresy jest opera,a obok opery...Hotel Sacher ;)
Już na pierwszym roku niemieckiego uczyliśmy się o tym hotelu i o ich najsłynniejszym torcie Sahcera według oryginalnego,tajemnego przepisu.Kolejka,mimo że wtorek przed południem,dłuuga.
 Dlatego wzięłam jeden kawałek na wynos,który zapakowali mi ślicznie z drewnianą łyżką ;)

 Potem poszliśmy do punktu,do którego ja namówiłam resztę -Nachmarkt,czyli ogromny,słynny targ w centrum Wiednia pełen egzotycznych owocó,warzyw,restauracji austriackich,chińskich...wszystkiego!Widziałam nawet duriany!
Ale to,do czego zmierzałam to Schokocompany z królestwem czekolad Zotterów-z blogosfery czekoladowej powinniście je znać ;)
Taaaaki wybór...w haulu pokażę Wam co stąd kupiłam ;)
 W przerwie nie mogłam przejść obojętnie obok McFlurrów z oreo-zawsze chciałam ich spróbować!!!Chyba nawet lepsze od M&M'sowych ;)
 Metrem podjechaliśmy do ogrodów z Belwederem-no robi wrażenie,przyznajcie ;)
 Tam kolejny przystanek,gdzie ja otworzyłam swój torcik Sachera.
Różne o nim rzeczy czytałam-że za suchy biszkopt,że przeciętny...a z drugiej strony ,że pyszny i nieprzesłodzony.Ja zdecydowanie zaliczam się do drugiej grupy,bo dla mnie biszkopt był bardzo dobrze nasączony,a tort naprawdę nieprzesłodzony :)


 Z Belvederu przejechaliśmy do już(niestety)ostatniego punktu naszej wiedeńskiej wycieczki-pałacu Schonnbrunn.Jest on najdalej położony od centrum.Ale jest śliczny,,,,naprawdę warto się tu na chwilę zatrzymać i posiedzieć...


 Potem wrociliśmy na plac z katedrą św.Szczepana i znów zaszliśmy do Maka,ale tylko na internet XD I tutaj połapałam trochę wiedeńskich znaczków ;)

 Dzień 5.
Z bólem serca i tęsknotą za Austrią wróciłam do Gyoru.Spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Budapesztu,zahaczając o Ikeę na obrzeżach :)
 Tak,to jest to słynne Ikeowskie ciastko :)
 A tutaj już Pocket bar,który naprawdę bardzo mi smakował,o wiele bardziej od marchweki z pomarańczą -kwaśny,słodki...

 Znaczki z Budapesztu...



 Dzień 6.
W Budapeszcie byłam już naprawdę wiele razy,ale za każdym wracam tam z przyjemnością.Uwielbiam to miasto,ten kilmat ,ciepło,czystość....moja mama ma ogromny sentyment do tego miejsca,teraz już wiem dlaczego przyjeżdzamy tu przynajmniej raz w roku ;)
 To jest hala targowa,taka jak w Barcelonie czy w Wiedniu-ale mają baaardzo dużo dobrej jakości warzyw i owoców,polecam świeże daktyle ;)
 Na najbardziej słynnej Vaci utca wróciliśmy jak co roku po najlepsze,świeże,jeszcze ciepłe kołacze.
KOŁACZE TO ŻYCIE,PAMIĘTAJCIE!! <333



 Spacerując dalej doszliśmy do Budapest Eye-coś jak London Eye albo Wiener Prater,ale niższe od Londynu i wyższe od Pratera ;)


 A tutaj zdjęcia spod ślicznego Parlamentu...


 Tutaj mamy kolejnego Pocket Bara-truskawkę z burakiem,która jst bardzo słodka i smaczna,jednak dla mnie najlepsza jest wersja ostatnia,zaraz ją zobaczycie ;)

 Jabłko i cynamon-smakuje jak szarlotka!Naprawdę pyszny,najlepszy według mnie z całej czwórki:D

 Obok naszego hotelu okazało się ,że jest...ogromna galeria handlowa Corvin Plaza :D Aż się sama zdziwiłam.W śroku był sklep Muller z rzeczami niemieckimi-kosmetykami,zabawkami,ubraniami i....jedzeniem!Jakie było moje zdziwienie,jak zobaczyłam całą alejkę z rzeczami z Veganza,tego berlińskiego słynnego sklepu!!W haulu zoabczycie co kupiłam ;)
 Tutaj już tylko świeże daktyle z Mostem Wolności w tle <3
 Ale Medjoolów nic nie przebije <3
 Po odpoczynku nad Dunajem przeszłyśmy się na drugą stronę,stronę Pesztu i podziwiałyśmy widoki z ,,kościółka w skale,,

 A tutaj chyba najlepszy Pottyos ze wszytskich-orzech laskowy,naprawdę polecam,bardzo skojarzył mi się z Monte :D

 Orzech włoski też był dobry,ale spróbowałam go dopiero po laskowym,więc takie 2/10 ;)
 I jeszcze Wam pokażę tę miskę,bo ona do foodhaulu tak trochę średnio pasuje ;)
W Tesco była promocja,że jak się kupi 3 mleka Alpro to miska gratis...a musiałam ją mieć,to taka porządna miska,ale ta małpka jest śliczna <33
A przy okazji wzbogaciłam się o 3 mleka,które były w promocji po 7 zł na nasze ;)

Mam nadzieję,że relacja Wam się podobała :D Już nie mogę się doczekać,aż pokażę Wam foodhaul :D

22 komentarze:

  1. Świetnie sobie poradziłaś z tym postem. Wszystko opisałaś pięknie, dokładnie... niczym z profesjonalnego przewodnika a nawet jeszcze lepiej bo jest tutaj cząstka Ciebie - to tak jakby zwiedzać te wszystkie miejsca z Tobą:) Widziałaś wiele pięknych miejsc, zabytków.... widać, ze byłaś szczęśliwa (widać to po oczach). Przepiękna architektura, widoki, smaczne jedzenie ;) Widzę, ze pogoda również dopisała ;) A miseczka??? Słodka i bardzo fajna :)

    Cieszę się, ze kolejny wyjazd zaliczasz do udanych... kolejne doświadczenie, cudowne wspomnienia, wrażenia... Oby takich cudownych chwil było jak najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że wyjazd Ci się udał, bardzo się z tego cieszę i z radością przeczytałam relację :)
    Wszystkie miejsca wyglądają magicznie, podobnie jak jedzonko ;)
    Pamiętam te batoniki twarogowe - jadłam chyba orzechowego (chyba laskowego) i waniliowego. Wtedy bardzo mi smakowały, a teraz pewnie byłyby za słodkie :D Tort Sachera był dla mnie zbyt wilgotny, ale nie dziwię się, bo ja lubię wybitnie suche biszkopty :D A kołacze uwielbiam, zwłaszcza takie cieplutkie :)
    No i miseczka cudna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie ze ci sie podoba :D Jadłaś prawdziwy tory Sachera z Wiednia? Bo każdy jest inny podobno ;)

      Usuń
    2. Prawdziwy, też słyszałam, że każdy jest inny ;)

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę, że wyjazd się udał! Piękne miejsca, czytając recenzję nawet poczułam się trochę tak jakbym tam była :) Niestety nie miałam okazji odwiedzić żadnego z tych miast, jedynie jak gdzieś jechałam to przejeżdżałam obok, ale jeszcze nic straconego :) Odwiedzić Wiedeń to marzenie! Teraz wyczekuję na post z food haulem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post będzie w środę!Ciesze sie ze mogłaś dzisiaj przeżyć te podróż jeszcze raz ze mną,mam nadzieje ze kiedyś tam pojedziesz ;D

      Usuń
  4. Te lody w Gyor wyglądają super! :D I powiem Ci, że bardzo podoba mi się architektonicznie ratusz w Gyor :)

    I marzy mi się zarówno Budapeszt, jak i Wiedeń! A czekolady Zottera próbowałam na targach GoActive - wyśmienite, więc czekam na haul :D No i o torcie Sachera oglądałam odcinek Galileo - od tamtego momentu marzę o jego spróbowaniu :D

    Nie mogę się doczekać foodhaulu, a Tobie zazdroszczę pięknej wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam te miejscowośc,z niej nieco ponad godzina zarówno do Wiednia jak i Budapesztu :D
      My tez chyba oglądaliśmy Galileo o torcie Sachefa właśnie ;)
      A Zottery juz w środę ;)
      Życzę ci żebyś pojechała ! :D Pamiętaj ze pisz do mnie wczesniej,to znaljdziemy ci nocleg z duża znika ;)

      Usuń
  5. Świetna wyprawa, śledziłam aktualności na Insta. Zarażasz optymizmem :) Oczywiście czekam na haul, bo jestem ciekawa, co wybrałaś z tylu pyszności (i jak Ci się to udało :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zobaczysz,bo całkiem sporo słodyczy ;) Ciesze sie ze ci sie relacja podoba,nie wiedziałam ze tak zarazem radością ;) Ale dopiero nie dawno przestałam sie martwić nad różnymi rzeczami i naprawdę jestem bardziej wesoła :D

      Usuń
  6. Zarówno Wiedeń jak i Budapeszt mam świeżo w pamięci, więc dobrze znajome widoczki miałam... ;D

    Ja akurat byłam rozczarowana Belwederem, spodziewałam się czegoś jednak okazalszego... Ale reszta jak najbardziej super :)

    Za to do Budapesztu bym się wybrała chętnie ponownie za jakiś czas, bo wielu rzeczy z niego nie widziałam...

    A byłaś kiedyś w muzeum marcepanu pod Budapesztem? Ja byłam nim zauroczona...

    Batonik jadłam (wersję klasyczną) i był ok, ale bez specjalnych zachwytów... Ale jak mi się trafi do węgier kiedyś oczywiście że sobie kupię ;D

    To jakie teraz miejsce bierzesz na swój celownik?

    Wyczekuję środy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo sie ciesze! :D
      Mi sie Belvwder podobał,ale siedliśmy sobie dosłownie na kilkanaście minut ,wiec nie chodziłam dookoła ;)
      Pewnie,jedz co Budapesztu :D
      W muzeum marcepanu nie byłam,dziękuje ze mówisz :D Na pewno poproszę o uwzględnienie w następnej naszej tam wycieczce ;)
      Kup orzech laskowy ;)
      Jakie miejsce?Uwaga,uwaga,mały spojler....23 maja jadę do Włoch ,wycieczka szkolna objazdów ;) Wenecja,Florencja,Rzym,Watykan,Asyż... ;)

      Usuń
    2. Super że jedziesz ^_^ Życzę Ci aby była oczywiście bardzo udana :)

      Za moich czasów w ogóle takich wycieczek nie organizowano... Do Krakowa najdalej... Zazdroszczę...

      Usuń
  7. Nie masz pojęcia jak Ci zazdroszczę tego wyjazdu! Widoki przepiękne, a Wiedeń zawsze chciałam odwiedzić :) Może mi się uda, bo jest przepiękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę ci tego z całego serca bo warto :D

      Usuń
  8. Widzę, że wyjazd bardzo udany:D ja sama muszę się wybrać do Wiednia, bo to miasto jest przepiękne<3 a kołacze życiem, zgadzam się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super,ciesze sie bardzo :D Mam nadzieje ze i upominek sie podobał ;)

      Usuń
  9. Widać, że podróże jarają Cię jak nie wiem co :D Tyle fantastycznych miejsc i tyle pyszności próbowałaś! :D Kołacze też uwielbiamy i szkoda, że tak rzadko mamy okazję je jeść :) Lody Oreo też byśmy chętnie spróbowały a torcik to już w ogóle miazga :D Teraz po objedzie właśnie na taki miałybyśmy ochotę :D A ta miseczka na końcu mega urocza :D
    Widzimy, że batoniki od Ani cały czas Ci towarzyszyły ;) Nawet ten marchewkowy chętnie byśmy przygarnęły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups,odpowiedz w komentarzu niżej ;)

      Usuń
  10. Nawet?No to sie ciesze ;)
    Macie racje,jaraja mnie podróże ;) Ale jakbyście mi powiedziały rok temu ze w tylu miejscach będę,to bym wam nie uwierzyła ;)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się post?A może chciałbyś podzielić się swoimi odczuciami?Jestem otwarta na wszystko :D
Anonimy prosiłabym o podpisywanie się ;)